Friday, December 27, 2013

Rozdział 3

Siedziałem w mojej nowej kuchni rozmyślając  nad przeszłością .Przeprowadziłem się tu stosunkowo nie dawno. Mam świadomość, że zostawiłem Zayna, Lou,Liama za sobą.Ale niekoniecznie moją przeszłość. Poza tym, bez Nialla to nie to samo. A Nina? Niech zostaje tam gdzie została. Wiem, że uciekanie od problemów nie jest rozwiązaniem, blah,blah,blah.Szkoła.Pozostała szkoła. Hmm, mieszkam tu już półtora miesiąca. Nie mam teraz praktycznie nikogo. Pozostałą jeszcze kwestia mojej mamy. Mamy, kobiety ktora tolerowała to co robię i jaki jestem, bo ufała mi. Oczywiście będę ją odwiedzać i dzwonić. Dokończyłem swoje płatki- ulubione płatki Nialla z resztą, założyłem płaszcz i wyszedłem. Jak dotąd nie zawierałem nowych znajomości, i w najbliższej przyszłości, nie przewiduję tego robić.Wsiadłem do mojego czarnego Mustanga.Pojechałem do szkoły. Do miejsca, gdzie chodziłem chyba wyłącznie z przymusu własnej świadomości.
**************************Z WIZJI CARY ****************************************
Szłam do szkoły, pieszo oczywiście.Zastanawiałam się nad tym jak się dzień potoczy, gdy usłyszałam głośny dźwięk klaksonu.
-Ej , podwieźć cię ?- zapytał chłopak, chyba mniej więcej w moim wieku, cały w tatuażach.
-Nie, dzięki, poradzę sobie - odpowiedziałam mu kpiącym tonem.
-Ładna jesteś, wiesz? - starałam się nie odpowiadać na jego zaczepki.
-Och, zostaw ją w spokoju, Josh.Widzisz że chce dotrzeć spokojnie do szkoły.
Zauważyłam, że w samochodzie siedzą jeszcze jacyś trzej chłopacy.Najwyraźniej kumple, Josha.
-Ale ja, się zapytam pani uprzejmie , a nie jak ten prostak Josh - jeden z tamtych chłopaków posłał język do Josha.- A więc, czy szanowna piękna pani zechciałaby przebyć z nami tą krótką podróż do budynku zwanego szkołą?
Uśmiechnęłam się mimo woli i  kiwnęłam głową.
-Ależ oczywiście- Uprzejmie drygnęłam jak na damę przystało.
-Ha!Widzisz Josh, ja to umiem przekonywać kobiety!
-Tak,masz dar przekonywania-powiedział ironicznie Josh.
Usiadłam obok "uprzejmego" chłopaka, i ruszyliśmy w drogę.
-Mogłabyś mi powiedzieć jak masz na imię? - spytał siędzący obok "uprzejmego".
-Cara. -odpowiedziałam.
Wiedziałam że o może trochę nie wypada, ale włożyłam słuchawki do moich uszu. Włączyłam utwór mojego ulubionego początkującego rapera, miał chłopak talent.
-Czego słuchasz?- rozbrzmiał znowu głos "przyjemnego".
W odpowiedzi na jego pytanie włożyłam mu słuchawkę do ucha.
Nagle zamarł. Zupełnie nie wiedziałam o co mu chodzi, ale za nim się spostrzegłam, moja komórka powędrowała po całym samochodzie, a Josh się zatrzymał. Wszyscy patrzyli się na mnie , a ja siedziałam am zdezorientowana, by po chwili przypomnieć sobie, że wsiadłam do  samochodu obcych ludzi, i nie wiedziałam czy faktycznie jadą do szkoły...

No comments:

Post a Comment